Wróć do trasyPunkt 3 z 9

Spacer po Zawierciu

Dawny magistrat i Krwawy Piątek

Historia robotniczego protestu, który tragicznie zapisał się w pamięci miasta

Historia miejsca

W okresie międzywojennym Zawiercie było prężnie rozwijającym się, silnie uprzemysłowionym miastem robotniczym, w którym kluczową rolę odgrywał przemysł włókienniczy oraz hutnictwo. Ówczesny magistrat, mieszczący się przy ulicy 3 Maja 5, musiał od samego początku mierzyć się z gigantycznymi wyzwaniami, do których należało tworzenie infrastruktury miejskiej od zera, walka z problemami mieszkaniowymi oraz zarządzanie silnymi nastrojami socjalistycznymi i komunistycznymi wśród lokalnych robotników. Sytuacja w mieście stała się jednak krytyczna na przełomie dekad, wraz z wybuchem Wielkiego Kryzysu w 1929 roku.

Fala ta uderzyła w Zawiercie z ogromną siłą – masowo zamykano fabryki lub drastycznie ograniczano w nich produkcję, przez co tysiące ludzi z dnia na dzień straciło źródło utrzymania. Ciężar opieki nad bezrobotnymi oraz wypłaty zapomóg spadł na barki magistratu, który nie radził sobie z tym finansowo, co nieuchronnie prowadziło do potężnych napięć społecznych. Kulminacja tych dramatycznych emocji nastąpiła tuż przed świętami wielkanocnymi, 18 kwietnia 1930 roku, zapisując się w historii miasta jako „Krwawy Piątek”.

Od wczesnych godzin popołudniowych przed siedzibą magistratu gromadził się tłum około 3500 zdesperowanych i głodnych bezrobotnych, którzy oczekiwali na wypłatę obiecanych przedświątecznych zasiłków. Pieniądze na ten cel wieziono aż z Kielc, ponieważ Zawiercie należało wówczas do województwa kieleckiego. Transport dotarł na miejsce z opóźnieniem około godziny 15:00, jednak urzędnicy nie zdążyli przygotować list wypłat i oznajmili tłumowi, że gotówkę otrzymają dopiero w Wielką Sobotę.

Ta informacja doprowadziła do eksplozji gniewu – zrezygnowani ludzie nie uwierzyli urzędnikom, sforsowali drzwi, wdarli się do wnętrza magistratu i zaczęli demolować wyposażenie biur oraz niszczyć dokumenty. Wezwana na miejsce policja próbowała siłą usunąć protestujących, przez co starcia szybko rozlały się na całe centrum miasta. Robotnicy zaczęli rzucać w stronę funkcjonariuszy kamieniami, a gdy w tłumie pojawiła się także broń palna, policja odpowiedziała ogniem. Zamieszki ugaszono dopiero około godziny 19:00, a ich bilans okazał się tragiczny: na miejscu zginęły trzy osoby – M. Krakowski, W. Podsiadło oraz M.

Wnuk – kilkanaście odniosło rany, a kilkadziesiąt zostało aresztowanych. Pod presją tych wydarzeń i w poczuciu odpowiedzialności za eskalację konfliktu, ówczesny prezydent Zawiercia, Jerzy Wolf, podał się do dymisji, a same zasiłki wypłacono ostatecznie następnego dnia. Choć ówczesna prasa prorządowa i sanacyjna próbowała zrzucić całą winę na celowe podburzanie tłumu przez Komunistyczną Partię Polski, późniejsi historycy wykazali, że był to przede wszystkim spontaniczny zryw zdesperowanych, głodujących ludzi, jako że lokalne struktury KPP były w tym okresie zawieszone.

Pamięć o ofiarach tamtego tragicznego zrywu przetrwała wśród mieszkańców i doczekała się oficjalnego upamiętnienia w okresie PRL, w 1962 roku, kiedy to kładziono duży nacisk na historię ruchów robotniczych. To właśnie wtedy odsłonięto tablicę pamiątkową, która pierwotnie została umieszczona bezpośrednio na ścianie dawnego międzywojennego budynku magistratu przy ulicy 3 Maja 5. W późniejszym czasie, w celu lepszego wyeksponowania, tablica ta została przeniesiona na dedykowany stojący przed budynkiem.

Choć jej pierwotna inskrypcja mocno odzwierciedlała ówczesną propagandową narrację o kierowniczej roli KPP, sam monument do dziś pozostaje najważniejszym symbolem pamięci o tragicznie poległych zawiercianach.

Zdjęcia

tablica krwawego piątku