Spacer po Zawierciu
Mroczny symbol przy 3 Maja 3
Od domu rejenta do siedziby aparatu terroru
Historia miejsca
Mroczny symbol przy 3 Maja 3 – od rejenta do katowni Czy wiecie, że w samym sercu Zawiercia stoi budynek, który przeszedł najbardziej dramatyczną przemianę w dziejach miasta? Dziś to zwykła kamienica, którą mijamy w pośpiechu, lecz jeszcze osiem dekad temu jej mury przesiąknięte były strachem. To historia miejsca, które z symbolu prawa i porządku stało się „czarną dziurą” na mapie miasta. Elegancja II Rzeczypospolitej Zanim kamienica stała się znana jako „kamienica grozy”, była wizytówką przedwojennego Zawiercia. Należała do szanowanego rejenta Piotra Kuchty i stanowiła symbol prestiżu, elegancji oraz praworządności odradzającego się państwa polskiego.
Mieszkańcy kojarzyli to miejsce z porządkiem i szacunkiem do prawa — wartościami, które miały zostać brutalnie podeptane po zakończeniu II wojny światowej. Narodziny machiny terroru Decyzja o utworzeniu Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) zapadła w konspiracyjnych gabinetach jeszcze przed wkroczeniem Armii Czerwonej, dokładnie 12 stycznia 1945 roku. Komuniści, świadomi niechęci narodu, potrzebowali narzędzia do zdławienia oporu, zanim ten zdąży się zorganizować. Wybór padł na kamienicę przy 3 Maja 3 – lokalizację nieprzypadkową, położoną tuż obok dawnego posterunku Gestapo, co w świadomości mieszkańców stworzyło przerażającą ciągłość „geografii strachu”.
Piwnice pełne krzyku Prawdziwe piekło skrywały podziemia budynku. To tam referat śledczy PUBP, wspierany przez radzieckich „sowietników”, przeprowadzał brutalne przesłuchania. Metody były nieludzkie: • Konwejer: wielogodzinne, taśmowe przesłuchania prowadzone bez snu. • Tortury fizyczne: od bicia gumowymi pałami i rurami, przez słynny „pal Andersa” (tortura stołkiem), aż po „mokre karcery”, gdzie więźniowie stali w wodzie z fekaliami. • Upodlenie: stosowanie tzw. „manikiuru” (wyrywanie paznokci) i całonocnych stójek nago na mrozie.
Do tych cel trafiali nie tylko żołnierze podziemia, jak kapral AK Wacław Drabek, ale także matki partyzantów, a nawet dzieci, którym zarzucano działalność dywersyjną. Zdrada, chciwość i mroczne tajemnice Mury przy 3 Maja 3 były świadkiem nie tylko tragedii ofiar, ale i patologii samych oprawców. Dokumenty archiwalne IPN mówią o pladze alkoholizmu, awanturach w centrum miasta i gigantycznej chciwości funkcjonariuszy, którzy czerpali zyski z czarnego rynku, szantażując lokalnych rzemieślników. Najbardziej wstrząsająca prawda wyszła na jaw w 1957 roku, gdy przyznano, że na tyłach budynku, pod oknami katowni, potajemnie grzebano więźniów zamordowanych podczas
śledztw. Miejsce to stało się również areną wewnętrznych rozgrywek — to tutaj w 1946 roku w tajemniczych okolicznościach zginął komendant Rozpara, a funkcjonariusz Stanisław Rutka zapłacił życiem za odkrycie, że jego najbliższy przyjaciel z urzędu był „kretem” współpracującym z partyzantką. Koniec ery terroru Choć dziś parter zajmują sklepy i punkty usługowe, a na piętrach mieszkają ludzie, piwnice budynku pozostają milczącym świadkiem tamtego mrocznego okresu. Pamięć o napisach na ścianach cel i anonimowych mogiłach na podwórzu to nasz wspólny obowiązek, by historia ta nigdy się nie powtórzyła. Więcej o historii UB w Zawierciu oraz mrocznych tajemnicach tamtych lat dowiecie się z filmu na kanale Ciekawa Przeszłość: .